Info

avatar Ten blog sportowy prowadzi mandraghora z miasteczka Z. Odkąd zaczęłam go pisać przejechałam 59728.14 kilometrów. Więcej o mnie. Strava


button stats bikestats.pl




button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy mandraghora.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

do 50km

Dystans całkowity:19961.96 km (w terenie 2454.78 km; 12.30%)
Czas w ruchu:660:08
Średnia prędkość:21.42 km/h
Maksymalna prędkość:63.00 km/h
Suma podjazdów:92824 m
Maks. tętno maksymalne:184 (99 %)
Maks. tętno średnie:180 (97 %)
Suma kalorii:306741 kcal
Liczba aktywności:876
Średnio na aktywność:22.79 km i 1h 22m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
29.89 km 0.00 km teren
01:05 h 27.59 km/h:
Maks. pr.:57.50 km/h
Temperatura:29.0
HR max:166 ( 89%)
HR avg:137 ( 74%)
Podjazdy:164 m
Kalorie: 515 kcal
Rower:szoska

Szybki wypad... uff gorrąco

Poniedziałek, 10 czerwca 2013 · dodano: 10.06.2013 | Komentarze 0

Szybki wypad - przerwa w pracy bo wieczorem mają być burze. Ledwie godzinka jazdy i sfajczone plecy... jak nie deszcz to upał. Trzeba będzie się przestawić chyba na nocne jazdy... Do tego jeszcze kilku idiotów na drodze...
Kategoria do 50km, szoska, trening


Dane wyjazdu:
31.70 km 1.50 km teren
01:30 h 21.13 km/h:
Maks. pr.:38.70 km/h
Temperatura:
HR max:161 ( 87%)
HR avg:132 ( 71%)
Podjazdy:151 m
Kalorie: 575 kcal
Rower:

Zimówka

Środa, 5 czerwca 2013 · dodano: 05.06.2013 | Komentarze 0

Nie do uwierzenia. Wywlekam zimówkę, bo pogoda nie nadaje się na żaden "normalny" rower. Szybki montaż pełnych błotników i w lekko kropiącym deszczu ruszam przed siebie. Jaki ten rower jest ciężki i nieporęczny! Wielka, ciężka krowa ;-) Deszcz po chwili przestaje padać, ale jest dramatycznie mokro. Zresztą sytuacja wcale nie jest dobra... przy drodze worki z piaskiem, na polach bajora w których rozrabiają kaczki. Mogłoby już przestać padać...



No dobra, gdzieś pod wodą powinna być droga
Kategoria do 50km, trening


Dane wyjazdu:
13.30 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:złomek

Miasto

Wtorek, 4 czerwca 2013 · dodano: 04.06.2013 | Komentarze 0

Ciągle leje.... burza za burzą...

Kategoria do 50km, miasto


Dane wyjazdu:
30.79 km 0.00 km teren
01:09 h 26.77 km/h:
Maks. pr.:54.80 km/h
Temperatura:
HR max:157 ( 84%)
HR avg:128 ( 69%)
Podjazdy:167 m
Kalorie: 446 kcal
Rower:szoska

Regeneracja na szosie

Niedziela, 2 czerwca 2013 · dodano: 02.06.2013 | Komentarze 0

Rege po wczorajszych zawodach. Biorę szoskę i korzystając z okienka pogodowego po całym dniu deszczu ruszam doliną Dłubni. Staram się trzymać niskie tętno - w końcu mam odpoczywać, ale mimo to wychodzi fajna średnia. Nawet z podjazdami i przejazdem przez miasto.
Kategoria do 50km, trening, szoska


Dane wyjazdu:
47.97 km 35.00 km teren
02:05 h 23.03 km/h:
Maks. pr.:31.60 km/h
Temperatura:
HR max:153 ( 82%)
HR avg:127 ( 68%)
Podjazdy:121 m
Kalorie: 755 kcal

Puszcza Białowieska #2

Czwartek, 30 maja 2013 · dodano: 02.06.2013 | Komentarze 0

Szybki śniadanie i urywamy się na rowery do Puszczy. Dzisiaj kierunek na południe i zachód. Wyjeżdżamy jak najszybciej, bo znów trzeba zdążyć na rodzinne spotkanie w południe. Szybko przecinamy wojewódzką i wjeżdżamy w teren. Jest trochę piaszczyście, ale daje się jechać. Później piasek znika i lecimy leśną drogą, nawet całkiem szybko - średnia nie spada poniżej 23km/h. Kilka razy przebiegają nam sarny, zatrzymujemy się też na szybkie fotki. Podziwiać można tylko z roweru, chyba że ktoś lubi oddawać się komarom krwiopijcom, które tylko czekają, aż rower zwolni. Słońce przygrzewa i mocno wieje.

Krajobrazy Puszczy


Wszystkie drogi jak od linijki ;-)




Docieramy do miejscowości Topiło, gdzie można wsiąść w kolejkę wąskotorową i pozwiedzać puszczę z okien pociągu. Cała okolica jest usiana kapliczkami - rzymskokatolickimi i prawosławnymi, ale ta w Topile jest wyjątkowo ładna.



Jest tu również wielki świat, czyli supermarket Auchan :)


Z Topiła jedziemy do Hajnówki, po drodze mijając kilka małych miejscowości. Ruch samochodowy jest żaden - można jechać środkiem asfaltu bez obaw o potrącenie. Rowerzystów też sporo - puszcza jest świetnym miejscem do rekreacyjnej jazdy całymi rodzinami.

Cerkiew


W Hajnówce zatrzymujemy się na picie i lody, a także na pogwarki z miejscowymi. Wysyłają nas do Krynoczki - pięknej cerkwi w środku lasu. Akurat wracamy niedaleko, więc podjeżdżamy. Niestety, teren zamknięty przez wojsko, otwierają dwa razy do roku na nabożeństwa. Widać jakieś budynki, ale nic poza tym. Ruszamy w stronę Bud by nie spóźnić się na rodzinne spotkanie. Jakoś ciężko mi się jedzie, nie mogę złapać oddechu, mimo, że tętno stosunkowo niskie. Cały czas jednak mamy mocny wiatr w twarz, to chyba on w połączeniu z upałem tak mnie rozkłada.

Rowerki z tablicą rejestracyjną? ;-)


Niektórym bociany spacerują po ogrodzie...
Kategoria do 50km, trening, z Bartem


Dane wyjazdu:
36.10 km 15.00 km teren
01:41 h 21.45 km/h:
Maks. pr.:34.20 km/h
Temperatura:
HR max:147 ( 79%)
HR avg:119 ( 64%)
Podjazdy: 99 m
Kalorie: 541 kcal

Puszcza Białowieska #3 -wieczorna jazda

Czwartek, 30 maja 2013 · dodano: 02.06.2013 | Komentarze 0

Po 19 i po sutej kolacji (miejscowi lubią sobie porządnie zjeść) decydujemy się jeszcze spalić kilka kalorii i ruszamy na drugą dzisiaj jazdę. Pomysł jest by tym razem skoczyć na północ w kierunku Narewki. Wjeżdżamy w las za Teremiskami i trafiamy od razu na aleję dębów. Każde z 400-letnich drzew ma imię jednego Jagiellonów. Robią wrażenie, mitrężymy trochę czasu na podziwianiu grubych pni i krajobrazów.

Dęby


Teremiski, koniec świata ludzi, początek świata zwierząt :)


Ruszamy w kierunku Narewki, ale droga nie jest zbyt dobra - sporo na niej drobnych wybojów, więc przełączamy się na jakąś równoległą, leśną. Jedzie się trochę lepiej, ale zaczyna się ściemniać - w puszczy znacznie szybciej. Dojeżdżamy do pewnego momentu i rezygnujemy z Narewki - nie widać już zbyt dobrze po czym się jedzie. Odbijamy na zachód i dojeżdżamy do drogi, którą wracaliśmy rano. Las zaczyna się budzić do życia, najpierw sarny, później jakieś kuny, a na koniec stado dzików przebiega nam drogę. Po południu widzieliśmy też dzikie żubry, więc lepiej nie ryzykować.

Puszcza




Robimy jeszcze jedno kółko asfaltem przez Budy, dojeżdżamy znów do Teremisek i po ciemku przez las lecimy na wojewódzką. Nią wracamy do domu, na szczęście jest w miarę równo.
Kategoria do 50km, trening, z Bartem


Dane wyjazdu:
36.06 km 25.00 km teren
01:38 h 22.08 km/h:
Maks. pr.:35.40 km/h
Temperatura:
HR max:164 (%)
HR avg:133 ( 71%)
Podjazdy:111 m
Kalorie: 707 kcal

Puszcza Białowieska #1

Środa, 29 maja 2013 · dodano: 02.06.2013 | Komentarze 0

7 godzin jazdy na Podlasie, ale już po pierwszym rekonesansie wiadomo, że było warto. Po obiedzie wskakujemy z Bartem na rower i jedziemy do Białowieży, w pobliże granicy z Białorusią. Najpierw wyprawa asfaltem po krawędzi puszczy, a czasami przez las. Docieramy dosyć szybko - jest płasko jak stół i średnie są dobre. A Białowieża jest piękna.

Szlak rowerowy Budy - Białowieża


Cerkiew w Białowieży


Enklawa Białowieskiego Parku Narodowego


Właściwie nie zatrzymujemy się - każdy postój oznacza od razu inwazję komarów. Decydujemy się wrócić dorgą alternatywną, czyli terenem, zahaczając o miejsce mocy. Trzeba zdążyć na kolację...

Krajobrazy


Po puszczy jedzie się przyjemnie - cała jest pocięta szutrowymi ścieżkami i leśnymi drogami więc jest w czym wybierać. Szybko też przekonujemy się jaka jest ogromna - jedziemy, jedziemy, prosta droga, końca nie widać... i tak przez kilka km. Gdyby nie towarzystwo i motywacja komarowa można by się zanudzić. Na szczęście dojazd do miejsca mocy jest trochę bardziej pofalowany (ścieżka piesza) i przypomina nasze Beskidy. Szybka nauka jazdy po korzonkach i piasku i jesteśmy!



"Tankujemy" trochę mocy od pradawnych Słowian, komary tankują trochę naszej krwi i zmykamy szybciutko na kolację. Żegna nas zachód słońca rodem z photoshopa.

Kategoria do 50km, trening, z Bartem


Dane wyjazdu:
29.19 km 5.00 km teren
01:19 h 22.17 km/h:
Maks. pr.:55.60 km/h
Temperatura:
HR max:160 ( 86%)
HR avg:126 ( 68%)
Podjazdy:247 m
Kalorie: 490 kcal
Rower:szarak

Wieczorna przejażdżka

Wtorek, 28 maja 2013 · dodano: 28.05.2013 | Komentarze 0

Wyciągam po pracy Barta na północ, taki spóźniony rozjazd po weekendzie. Na więcej niestety nie ma czasu. :(
Kategoria do 50km, trening, z Bartem


Dane wyjazdu:
25.65 km 20.00 km teren
01:44 h 14.80 km/h:
Maks. pr.:53.50 km/h
Temperatura:
HR max:165 ( 89%)
HR avg:180 ( 97%)
Podjazdy:844 m
Kalorie: 1186 kcal

Kluszkowce - Maraton MTB Kellys Podhalański

Sobota, 25 maja 2013 · dodano: 27.05.2013 | Komentarze 0

Chyba mój ulubiony maraton, ze względu na świetną i wymagającą trasę. Chociaż w tym roku w maratonach ścigam się raczej rzadko, Kellysa nie odpuszczam, mimo, że pogoda nie napawa optymizmem. Cała drogę pokapuje i jest zimno jak nie w maju.

Krótka rozgrzewka, ustawienie w sektorach i start! Jedziemy! Początek to podjazd, więc stawka fajnie się rozciąga. Od razu tętno wyskakuje mi w kosmos - starty miewam słabe i wszyscy mnie objeżdżają pod tą górę. Wydaje mi się nawet że jadę w ogonie. Może jakbym się porządnie rozgrzała to byłoby lepiej, ale rozgrzewek też nie lubię.
Pierwszy podjazd asfaltowy się kończy i wjeżdżamy w teren. W tym roku trasa trochę inna niż 2 lata temu i po przejechaniu całości mogę powiedzieć że na plus. Na pierwszym podjeździe zaczyna się coś dziwnego - wyprzedzam ludzi :) To, co zawsze było moją piętą achillesową, teraz idzie dosyć łatwo. Mimo, że cały czas w beztlenie jedzie mi się dobrze. Mijam kilka dziewczyn, objeżdżam kilku facetów i nie mogę się nadziwić...
Później zaczyna się kamienisty zjazd, na którym niestety wytrzepuję pełniutki bidon. A niech to, bez picia pod Lubań? Cały plan nie zatrzymywania się na bufetach bierze w łeb. Trochę też spada ciśnienie na ściganie, bo jak tu jechać bez izo? Temperuje mnie także jeden z zakrętów na których prawie zaliczam glebę - warunki są trudne, jest ślisko i kamieniście. Dalej jadę więc spokojnie, ale się nie oszczędzam.
Bufety mijają szybko, kilka zjazdów i podjazdów i zaczyna się kulminacja czyli podjazd pod Lubań. 10 km łojenia pod górę, ale tak jak obiecali organizatorzy trasa w 100% przejezdna. Ok. 14km zaczyna mnie łupać kręgosłup tak, że muszę na chwilę zsiąść. Jest bardzo błotniście, rower zachowuje się jak w ruskim balecie, mimo założenia lepszych opon. Na kilku trawiastych górkach tyle koło kręci się w miejscu wyrywając darń i błoto. Trzeba podprowadzać.



Wreszcie góra i pamiętny zjazd, na którym 2 lata temu zaliczyłam piękne OTB. Dzisiaj jest niezłym wyzwaniem, a ja mam wrażenie, że utraciłam wszelkie techniczne umiejętności jazdy w dół. Staczam sie powoli i ostrożnie, ale chyba nie tylko ja - wyprzedza mnie jeden facet, którego wezmę na późniejszym podjeździe. Szczęśliwie docieram do dołu, jeszcze szybki asfalt, odbicie w prawo i ostatni podjazd. Łykam jeszcze jednego faceta (ja? ja?) chociaż w nogach jest już trochę kwasu i brak picia daje się we znaki. Zaczyna lać i wiać prosto w twarz, robi się momentalnie zimno. Przemoknięta i ubłocona docieram do mety... Starczyło na 2 miejsce w K3 i 5 w K Open. Jak na pierwszy start w tym roku - zdecydowanie jestem zadowolona. Bart też nieźle, 10 w M2.

A później udaje mi się odzyskać bidon, który organizatorzy zebrali z trasy. Mój ukochany Kellysek, wygrany dwa lata temu właśnie tutaj wraca na swoje miejsce w koszyku :)

Kategoria do 50km, zawody


Dane wyjazdu:
6.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:złomek

Miasto

Środa, 22 maja 2013 · dodano: 22.05.2013 | Komentarze 0

I na więcej się chyba nie zanosi... dwie burze już były, zdaje się że idzie trzecia :(
Kategoria do 50km, miasto